Cholerna marność świata atakuje człowieka zawsze wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewa...
Ot, wydaje się, że powinien być zadowolony z siebie. W końcu udało się osiągnąć coś, co nie jest uznawane za jakieś bardzo powszechne. Ba, można powiedzieć - osiągnąłem sukces. I w tym momencie zjawia się ów demon marności, sącząc w umysł okrutną świadomość tego że może to i nawet sukces, ale cóż on znaczy na tle całej masy porażek, kłamstw i iluzji, które są osnową życia. Bo jakby się tak przyjrzeć to rzeczywiście - nie ma co uznawać tego za jakiś dobry znak. Wszak byłoby jeszcze tyle do zrobienia, że być może lepiej i optymalniej kupić pół litra i zapomnieć o tym wszystkim.
Cholerna marność świata...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
Jestem osobą, której zapewne nie chciałbyś spotkać, na temat której masz wiele stereotypów, których nie mam zamiaru obalać, bo w każdym z nich coś jest.
0 komentarze:
Prześlij komentarz