Zapiski zabójcy

To nie koniec podróży. Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć.

Rosjanie, jak to Rosjanie. Wiadomo. Się piło, się rzygało, walało po podłodze pod stołami itp. Ale to, że są lepsi od Polaków czy innych nacji słowiańskich - to już mit.

Natomiast pod względem profesjonalnym wyjazd był zdecydowanie czasem straconym. Zamiast kursu zabijania urządzili nam kurs torturowania. Większość to bawiło. Mnie nie. Którejś nocy nawet zabrali ochotników na "polowanie na Czeczeńców", żeby potem móc przećwiczyć w praktyce. Zostałem jako jedyny. Chyba mnie już nie lubią...

Najwięcej pożytku przyniosły prywatne rozmowy z różnymi ludźmi, którzy tam przyjechali. Był na przykład Boliwijczyk, który twierdził, że za młodu zaciągnął się do bojówek Che Guevary. Ciekawe rzeczy opowiadał, może kiedyś zdecyduję się je spisać.

Największe jednak wrażenie wywarł na mnie młody chłopak z Tadżykistanu. Mówił, że siłą wcielili go do Oddziałów Śmierci, jak je nazywał, w połowie studiów. Powiedzieli, że jak odsłuży pięć lat to będzie mógł wrócić i sfinansują mu resztę edukacji. Przystał, bo nie miał wyboru. Szantażowali, że zabiją jego rodzinę. Teraz on zabija... Miał bardzo ciekawe poglądy na pewne kwestie związane ze śmiercią i życiem. Mam nadzieję na ich uporządkowanie również znaleźć chwilę czasu.

Póki co jestem zmęczony i strasznie boli mnie głowa. Trzeba będzie sięgnąć po kolejny kefir do lodówki...

2 komentarze:

Kardanom pisze...

kurs torturowania - każdy szanujący się inkwizytor powinien umieć tak torturować, żeby przy najmniejszych trudach, ofiara powiedziała jak najwięcej - zabójca, najwidoczniej też powinien wiedzieć co nieco. Ale po co w sumie...?

(skojarzenie: Republika - obejmij mnie, Czeczenio)

Anonimowy pisze...

a jak znajdzie ktoś, to wyskakuje i mówi 'hello, im lindsay lohan' ; O

Prześlij komentarz