Zapiski zabójcy

To nie koniec podróży. Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć.

20080127

Kim jestem?

Nie ma znaczenia fakt, jak się nazywam czy jak na mnie mówią znajomi. To znaczy... Znaczenie ma dla mnie, dla nich, ale nie ma dla tej opowieści. Podobnie nie ma znaczenia Miasto, w którym się urodziłem i mieszkam. Dość, że jest duże, śmierdzi i pełno w nim szumowin najgorszego sortu, wśród których wcale nie wypadam tak źle.

Jestem zabójcą. Z wykształcenia, powołania i zawodu. Likwiduję ludzi, których wskaże mi Centrala. Układ jest wygodny - nie muszę się troszczyć o ukrywanie się, martwić policją. Centrala ma z nimi jakieś układy, przypuszczalnie błogosławieństwo z samej Góry. Tak więc działam prawie legalnie, na ile w tym zawodzie o legalności można mówić. Mieszkam sam w niewielkim mieszkaniu w bloku. Uśmiecham się do sąsiadek podlewających kwiatki, gdy wychodzę na balkon zapalić. Nie lubię zapachu tytoniu w pomieszczeniach. Drażni nos. A nos jest ważnym organem, mimo że nieco zapomnianym (ale o tym może kiedy indziej).

Najgorsza w tym zawodzie jest samotność. Nikt nie wie i nikt wiedzieć nie może. Taki jest wymóg, w przeciwnym razie to na mnie zostanie wydane zlecenie. A historia, jaką opisał Suworow w "Akwarium" może się zdarzyć, ale nie za często. Wolę nie sprawdzać. Dla znajomych jestem zwykle dziennikarzem, ewentualnie webdesignerem-freelancerem, żebym mógł pracować sam spokojnie.

Takie życie nie jest złe, dopóki nie opadają cię wątpliwości. Wątpliwości i samotność - to z pewnością dwa diabły, które prześladują każdego zabójcę. Zapewne dlatego tak wielu z nas popełnia samobójstwa. Ale ja nie mam zamiaru. Wbrew temu, co mówili nam na treningach, mnie ten zawód zamiast pogardy nauczył szacunku dla daru, jakim jest życie i do cenienia go za wszelką cenę...

4 komentarze:

Kardanom pisze...

Powiało klasą, chłodem i ogólnym zniszczeniem, choć to ostatnie, na razie trochę na wyrost.

Gdybym Cię nie znała, wystraszyłabym się.
Ty, to umiesz zaintrygować kogoś^^

Anonimowy pisze...

Leon?

Anonimowy pisze...

Ten brak konieczności martwienia się czymkolwiek poza wykonaniem zadania i jednowyrazowa nazwa zleceniodawcy ("Centrala") strasznie mi przypomniały Załatwiaczkę Mileny Wójtowicz, tyle że tam "Korporacja" była... ale może to tylko ja ;)

Anonimowy pisze...

Ah, i jeszcze - webdesigner-freelancer jako przykrywka dla mordercy to jest genialny pomysł. ^^

Prześlij komentarz